4 podstawowe zasady aranżacji wnętrz, które powinieneś znać (zanim je złamiesz)


W odpowiedzi na złote rady architektów i projektantów chciałoby się odpowiedzieć słowami Pawła i Gawła z bajki Aleksandra Fredry: „Wolnoć, Tomku, w swoim domku!”. Przecież róż może pasować do błękitu, a szeroki stół i sześć krzeseł jakoś uda się wcisnąć do niewielkiej kawalerki. Jednak w natłoku możliwości, dodatków, mebli i barw można się nieźle pogubić, a niewłaściwy wybór będzie oznaczał tylko jedno: aranżacyjną katastrofę! Co zrobić, gdy doradcami podczas urządzania są zarówno emocje, jak i zdrowy rozsądek? Najlepiej uspokoić sumienie i poznać zasady, które potem… złamiemy!

photo-1534349762230

Po pierwsze: zdecyduj się

Kolejny katalog z inspiracjami, kolejne zdjęcie nowoczesnego salonu i kolejny obraz, który będzie wręcz idealny – tak wygląda proces poszukiwania stylu, jaki w przyszłości zagości w mieszkaniu. W rezultacie kuchnia przypomina tę ze Skandynawii, sypialnię wyróżnia czerwona cegła za łóżkiem oraz metalowy żyrandol, a w łazience przenosimy się w czasie do Złotej Ery Hollywood. To najczęstsze błędy podczas urządzania: stylizacyjny miszmasz i brak zdecydowania. Lawina wnętrzarskich kierunków może wciągnąć bez reszty, jednak konsekwencja oraz spójność powinny być powtarzane jak mantra. Najlepiej zacząć od znalezienia nurtu, a potem zgodnie z jego charakterystyką wybierać poszczególne elementy – od kolorów na ścianie, po meble, deski na podłodze czy dodatki. Koncentrując się na jednolitej konwencji w całym mieszkaniu, uzyskamy ciekawy wizualnie rezultat i harmonię.

stefen-tan-unsplash

Po drugie: kolorystyczna niestrawność

Nie zawsze jest tak, że będąc fanem musztardowej żółci czy atramentowego granatu, musimy korzystać z nich podczas malowania ścian. Kolory mają w sobie ogromną moc i poza tym, że działają na nasze zmysły i samopoczucie, mogą też zaburzyć proporcje mieszkania albo całkowicie przytłoczyć wnętrze. Na tym etapie podejmowania decyzji weźmy pod uwagę psychologię barw oraz metraż pomieszczeń. W małym „gniazdku” lepiej sięgnąć po jasną paletę kolorów, do sypialni zaprosić tony o relaksującym charakterze, a krzykliwe odcienie pozostawić na niewielkie powierzchnie. Warto pamiętać o tym, że w przypadku ciemnej farby kolor po nałożeniu na ścianę będzie o pół tonu mocniejszy, więc może odbiegać od tego, który zauroczył nas na próbniku.

rhondak-unsplash

Po trzecie: w szeregu zbiórka!

Gdzie z reguły stawiamy sofę? Pod ścianą! W jakim miejscu stoi regał na książki? Pod ścianą! Mimo że zdrowy rozsądek krzyczy, by pozostawić jak najwięcej wolnej przestrzeni i nie „zaśmiecać” pokoju niepotrzebnymi elementami ulokowanymi w środkowej części pomieszczenia, warto zagłuszyć ten głos! Nie oznacza to, że pod ścianą nie powinno się znaleźć zupełnie nic, jednak wpuśćmy do wnętrza nieco lekkości. Sofa niech stanie znacznie bliżej telewizora lub kominka, a wygodny fotel – zamiast wypełniać pusty kąt obok stolika – niech przyciąga uwagę już od progu, zajmując centralny punkt salonu. To również skuteczna recepta na to, by podzielić pomieszczenie na strefy, np. wypoczynkową oraz jadalnianą.

jacalyn-beales-unsplash

Po czwarte: oko w oko ze sztuką

Obcowanie ze sztuką nie musi wiązać się wyłącznie z wizytą w muzeum. Niebanalne malowidła ścienne mogą stać się niesamowitą dekoracją pomieszczenia: wnoszą klimat, podkreślają charakter wnętrza i umilają czas spędzony przy kawie. Najczęściej umieszczamy je tak, że podziwianie efektownych fresków jest jednocześnie ćwiczeniem szyi, a więc nie należy do ulubionych zajęć. Jak nie popełnić tego błędu? Otóż idąc ścieżką wyznaczoną przez muzea i galerie, przyjmijmy, że środek obrazu ma znajdować się na około 150 cm od podłogi, a więc na wysokości wzroku. Weźmy pod uwagę też resztę wyposażenia i zadbajmy o to, by zachwycające dzieło nie znajdowało się zbyt blisko komody czy sofy. Najlepiej zachować około 20-30 cm odstępu.

Urządzanie mieszkania nie jest rzeczą łatwą, bo oprócz trendów, które dyktują to, co jest modne, liczą się wygoda i… my sami! Do aranżacji warto więc podejść zdecydowanym krokiem, dbając o spójność kolorów i nieco luzu – nie tylko między meblami!

Autorem wpisu gościnnego jest Piotr – redaktor bloga Morizon, ekspert od nieruchomości i miłośnik oryginalnych aranżacji wnętrz.


Zostań ze mną na dłużej 🙂
Subskrybuj bloga,
obserwuj na facebooku najnowsze posty lub
zobacz relacje zza kulis pracowni, na instagramie.
Do zobaczenia 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s